Zobacz dzisiejsze wydanie on-line
 

Jeden procent jak 100

7 lutego 2013 r.
Patrycja i Dawid nie znają się. Ale coś ich łączy: długa droga do zdrowia, na której możemy im pomóc.

Gdyby z możliwości odpisania 1 proc. podatku skorzystali wszyscy mieszkańcy powiatu piaseczyńskiego wypełniający PIT, do organizacji pożytku publicznego trafiłoby około 10 mln zł. W zeszłym roku na odpis zdecydowała się jednak tylko połowa.

Mówi oczami

Patrycja Jeleń, 18-letnia mieszkanka Baniochy, to chyba najbardziej znana ofiara wypadku samochodowego w powiecie. Została potrącona na przejściu dla pieszych 28 listopada 2011 r., kiedy szła na autobus, którym miała dotrzeć do szkoły. Postępowanie sądowe trwa.

Uszkodzeniu uległ przede wszystkim mózg dziewczyny. Nastolatka wciąż leży, nie mówi, jest odżywiana dojelitowo. Bliscy porozumiewają się z nią, patrząc jej w oczy. – Czasem widzę, że Patrycja chciałaby ze mną porozmawiać, ale nie potrafi – nie kryje łez jej młodsza siostra Gabrysia. Rodzice i rehabilitanci widzą jednak istotną poprawę.

Aby mieszkanka Baniochy mogła drobnymi krokami dochodzić do zdrowia, potrzebna jest jej intensywna rehabilitacja. W prywatnej klinice w Krakowie. Bo na publicznej służbie zdrowia rodzice się zawiedli. – Dano nam jasno do zrozumienia, że dalsze zajęcia nie mają sensu, że nie ma szans na powrót Patrycji do zdrowia. A ośrodek wydawał się renomowany – mówi Iwona Jeleń, mama dziewczyny.

W pomoc Patrycji zaangażowali się jej przyjaciele z piaseczyńskiego Liceum Ogólnokształcącego, do którego uczęszczała, i setki innych mieszkańców. Zorganizowali akcję, żeby zebrać choć część funduszy niezbędnych na kontynuowanie rehabilitacji. Potrzeba 17 tys. zł miesięcznie.

Wyraźna poprawa stanu Patrycji może przyjść nagle, z dnia na dzień. – Wiemy, że to nastąpi – jest przekonany tata nastolatki, Wojciech.

Liczy się każda kwota. Rodzina Jeleniów zaapelowała do ludzi dobrej woli o podarowanie 1 procenta. Wystarczy w PIT wpisać w odpowiednich rubrykach: Fundacja Votum, KRS 0000272272, a jako cel szczegółowy: Patrycja Jeleń.

Ratunek w Berlinie

Inaczej potoczyły się losy Dawida Biaduna, 14-latka z Czachówka. Chłopiec jest utalentowany muzycznie – gra na trąbce i keyboardzie, koncertuje z górskokalwaryjską orkiestrą parafialną. Muzykowanie pomaga mu także zapomnieć na jakiś czas o chorobie. Rzadko spotykanej odmianie nowotworu, rozpoznanej w niewielkim stopniu i jeszcze nieporadnie leczonej.

Dawid urodził się z naczyniakami i malformacjami naczyniowymi w nodze. Ale lekarze zdiagnozowali je dopiero, gdy miał siedem lat i zaczęli dociekać, skąd biorą się u niego zasinienia skóry. Pojawiły się guzy, stany zapalne i zakrzepy. – W 2009 roku Dawid był operowany, ale nie odniosło to żadnego skutku. Naczyniaki zaczęły się odnawiać i rozrastać – mówi Barbara, mama chłopca.

Aby leczenie było skuteczne, Dawid musi je przejść w Belinie. Tamtejsi lekarze przeprowadzają tzw. skleroterapię – wpuszczają do naczyń krwionośnych klej zatrzymujący powstawanie naczyniaków. Narodowy Fundusz Zdrowia na razie odmawia sfinansowania leczenia, którego łączny koszt to około 200 tys. zł.

Rodzice Dawida również zaapelowali o pomoc w ramach 1 proc. W PIT należy wpisać nr KRS 0000037904 (to numer Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”), a w rubryce z celem szczegółowym: 19097 Biadun Dawid.

PIOTR CHMIELEWSKI 

Komentarze

Na razie nie ma żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!

Dodaj swój komentarz


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu, redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Każdego użytkownika obowiązują zasady forum.





Najnowsze galerie

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę

"Nad Wisłą" on-line

Zobacz


Copyright ©2011-2013 NadWisla.pl