Trudno wyprzeć się historii
Na usytuowanie pomnika w centrum miasta wstępnie zgodziły się – bez głosu sprzeciwu – komisje rady miejskiej. O opinię w tej sprawie poprosiła radnych burmistrz Barbara Samborska. – Nie będziemy się wypierać, że mieszkała u nas tak duża społeczność żydowska – tłumaczy „NW” burmistrz.

– Rzeźba to dobry pomysł. Powinniśmy iść w tym kierunku, otwierać się na turystykę, bo ona wiele zmienia – uważa szef Komisji Gospodarki Komunalnej i Porządku Publicznego Andrzej Posiewka. Podobnie myśli Wojciech Szynkiewicz, przewodniczący Komisji Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Handlu: – Skoro była tu społeczność żydowska, trudno jej odmówić postawienia pomnika.
Entuzjastycznie do pomysłu podchodzi Ewa Morawiec, kierująca Komisją Finansów i Rozwoju. – Kocham różnorodność kulturową Góry Kalwarii, dlatego jestem bardzo za tą inicjatywą – tłumaczy. W kwietniu wraz z Barbarą Samborską była gościem Ambasady Izraela, gdzie obchodzono rocznicę powstania państwa izraelskiego. – Podczas rozmów dowiedzieliśmy się, że wiele fundacji chciałoby zaistnieć w Górze Kalwarii, na przykład zorganizować festiwal kultury żydowskiej. Myślę, że usytuowanie pomnika będzie pierwszym krokiem w tym kierunku – uważa Morawiec.
Jednak nie wszyscy są tak pozytywnie nastawieni do pomysłu budowy pomnika. Przeciwnikiem jest jeden z ocalałych z Zagłady członków społeczności żydowskiej w Górze Kalwarii, 94-letni Henryk Prajs. – Czemu to ma służyć, co taka tablica da? Najpiękniejszym, żywym pomnikiem jest ocalała bożnica, jedyna taka w Polsce. Tu sobie przyjeżdżają pielgrzymi, mogą się pomodlić, nikt im nie przeszkadza. A na skwerku, cokolwiek byśmy zrobili, to przyjdą w nocy i zniszczą, pomażą. Nie z powodu antysemityzmu, tylko z głupoty – uważa.
Niby to darowizna, ale... W marcu przyjęcia płaskorzeźby odmówił samorząd Płońska, w którym urodził się Dawid Ben Gurion, założyciel państwa Izrael i jego pierwszy premier. Mimo apelu burmistrza dziesiątka radnych powiedziała pomnikowi „nie”. – Ostatecznie poszło o to, że miasto miało zapłacić 10 tys. zł za betonowy cokół pomnika. Tyle kosztuje fundament małego domu. Nie podobało nam się, że pomnik to darowizna, a tyle mamy zapłacić – wyjaśnia przewodniczący rady miejskiej Płońska Zygmunt Aleksandrowicz, który głosował „przeciw”.
W czasie długiej dyskusji radni wskazywali, że w mieście jest wiele innych pomników, o które się nie dba i zarasta je trawa. – To jest przestępstwo przeciw miastu – grzmiał burmistrz Andrzej Pietrasik, gdy radni nie postąpili po jego myśli.
Andrzej Mauberg z Karty z Dziejów potwierdza w rozmowie z „NW”, że przyjęcie płaskorzeźby wiąże się z pewnymi wydatkami z kasy miasta. – My finansujemy tylko zakup dzieła. Infrastrukturą zajmuje się samorząd. Góra Kalwaria to bogata gmina, dlatego myślę, że ją na to stać – uważa.
O technicznych szczegółach burmistrz będzie rozmawiać z wiceprezesem fundacji 5 sierpnia.
Wolałbym narodowego bohatera Samborska zaproponowała fundacji, by pomnik został usytuowany na skwerku przy ul. ks. Sajny. Przedstawiciele organizacji oraz autor rzeźby obejrzeli plac i lokalizacja przypadła im do gustu. Ale najbliżsi sąsiedzi skwerku, z kamienicy przy ul. ks. Sajny 11, zachwyceni nie są. – Pomysł jest marny. Jaką my będziemy mieli z tego korzyść? Ulice nam będą zamykać, jak pielgrzymów się najedzie. Nie będzie można normalnie z dzieckiem wyjść przed dom – krytykuje Darek, młody mężczyzna. – Mają swoją bożnicę, to niech tam tablicę stawiają. Ja bym tu widział raczej pomnik jakiegoś narodowego bohatera – mówi.
Inna nasza rozmówczyni, Małgorzata, wskazuje: – Niech pani burmistrz przyjmuje delegacje z Izraela na skwerku przed ratuszem, a nie tu. A nasz plac niech w końcu doprowadzą do porządku.
– Nie sztuka coś zrobić, ale tego potem dopilnować. A nie tak jak teraz: przyjdzie młodzież, tratuje kwiatki, a policjanci czy strażnicy miejscy przejeżdżają i udają, że niczego nie widzą – komentuje kobieta, która spaceruje po skwerku z wnukiem.
Emerytom Andrzejowi i Jerzemu z kamienicy przy ul. ks. Sajny 7, która przed wojną w całości była zamieszkana przez Żydów, pomysł budowy pomnika „nie przeszkadza”. – Niech sobie stawiają. Coś muszą robić, bo w tej Górze nic nie ma – przekonuje pan Jerzy. – Żydzi też ludzie, a skoro tu żyli... – dodaje pan Andrzej.
Piotr Chmielewski