| Lesznowola. Mieszkańcy Magdalenki i Sękocina Lasu oburzeni słowami parlamentarzysty |
|
|
|
|
Węzeł posła Piechocińskiego W poprzednim numerze „Nad Wisłą” ukazał się tekst „Węzeł Magdalenka ląduje w koszu”, w którym redakcja poinformowała czytelników o rezygnacji GDDKiA z zamiaru wybudowania dwupoziomowego skrzyżowania dróg E-7 i 721 w Sękocinie Lesie. Lokalizacja i wielkość tego planowanego węzła komunikacyjnego została wielokrotnie oprotestowana, m. In. przez mieszkańców Sękocina Lasu i Magdalenki, którzy – ignorowani przez Generalną Dyrekcję Dróg i Autostrad – dochodzą swoich racji w sądach krajowych i na forach Unii Europejskiej. Po styczniowej przegranej GDDKiA przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, który nakazał Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu ponowne rozpatrzenie sprawy, szef mazowieckiej dyrekcji GDDKiA dyrektor Wojciech Dąbrowski przedstawił trzem stowarzyszeniom reprezentujących interesy mieszkańców najbardziej zagrożonych tą planowaną inwestycją koncepcję rezygnacji z budowy dwupoziomowego Węzła Magdalenka i pozostawienie obecnego skrzyżowania w niezmienionym kształcie. Odnosząc się do tej decyzji, poseł PSL Janusz Piechociński skomentował to na łamach „Nad Wisłą” następująco: „Rezygnacja z budowy Węzła Magdalenka to irracjonalne zachowanie, po prostu katastrofa. Jednopoziomowe skrzyżowanie jest rozwiązaniem na wczoraj, prowizorką. Mieszkańcy nadal będą wdychać spaliny aut stojących w korkach po obu stronach drogi 721”. Komunikacyjne monstrum „Irracjonalne zachowanie”, „katastrofa” – to mocne słowa, których intencją jest zatrzymanie pojednawczego gestu Wojciecha Dąbrowskiego wobec uczestników oporu i powrót do koncepcji wybudowania komunikacyjnego monstrum w Sękocinie Lesie. Osobiście nie jestem taką postawą posła Piechocinskiego zdziwiony, ponieważ od lat znana jest ogromna poselska ambicja, powiedziałbym wręcz: obsesyjna determinacja, na rzecz wybudowania tam tego węzła. Od lat też rodziny mieszkające wzdłuż drogi 721 na całym jej odcinku, od Sękocina Lasu przez Magdalenkę, Lesznowola i Starą Iwiczną, boleśnie odczuwają konsekwencje lawinowo rosnącego ciężkiego tranzytowego ruchu towarowego, który dzień i noc przetacza się pod ich oknami. Te konsekwencje to m. in. pękanie ścian domów, brzęczenie szkieł w kredensach, koszmar nocnych pobudek, nie mówiąc o ryku silników, smrodzie spalin, rozjechanych sarnach, zającach i kilku ofiarach śmiertelnych wśród ludzi. Powodem i podstawową przyczyną tych wszystkich bezdyskusyjnych faktów jest skierowanie na ulicę Słoneczną ciężkiego, tranzytowego ruchu – na drogę, która nie spełnia w żadnym parametrze technicznym warunków do przenoszenia tak wielkich obciążeń (ruch ponad 25 tys. pojazdów na dobę, w tym ogromna liczba tirów o nośności do 40 ton). Wybudowanie dwupoziomowego skrzyżowania z rozbudowanymi rozjazdami usprawni, co oczywiste, przepustowość tego ruchu, ale w najmniejszym stopniu nie wpłynie na jego ograniczenie. Odwrotnie – względna łatwość przejechania przez Lesznowolę i Magdalenkę nie zniechęci, ale przeciwnie – zachęci kierowców do korzystania z tej drogi, w wyniku czego natężenie ruchu jeszcze bardziej wzrośnie i pobije tutaj nie tylko krajowe (z czym mamy do czynienia obecnie), ale i europejski rekordy, a być może trafi nawet do księgi rekordów Guinessa. Czy w tym ma się przejawiać „racjonalność” Węzła Magdalenka postulowana przez posła Piechocińskiego? „Węzeł monstrum” nie uchroni też mieszkańców Magdalenki przed wdychaniem spalin. Dziś, kiedy światła na skrzyżowaniu w Sękocinie Lesie regulują przepływ pojazdów, mieszkańcy Magdalenki mogą włączyć się do ruchu na drodze 721, korzystając z przerw między falami pojazdów. Po wybudowaniu wiaduktów ruch na tej drodze będzie nieustanny i włączenie się do potoku szybko jadących pojazdów będzie po prostu fizycznie niemożliwe, stąd powstanie konieczność wybudowania świateł na ulicach dojazdowych, np. przy ul. Granicznej, być może także przy Wąskiej i Jarzębinowej, albo trzeba będzie zmuszać kierowców do jazdy do skrzyżowania ze światłami przy ul. Lipowej i ustawienia się tam w długiej kolejce, już dzisiaj sięgającej ul. Leśnej, a niebawem Modrzewiowej i następnych. Przy każdym rozwiązaniu oznaczać to będzie sznur samochodów oczekujących na wjazd na drogę 721, a zatem zatruwanie spalinami lasu i mieszkańców. Barbarzyńskie zniszczenie O ile wybudowanie Węzła Magdalenka przyniesie mieszkańcom Sękocina Lasu, Magdalenki i Lesznowoli pogłębienie ich całodobowego koszmaru, to dla tamtejszego kompleksu leśnego oznaczać to będzie już nie katastrofę, ale po prostu wyrok śmierci. Po pierwsze, by posadowić „węzeł monstrum” trzeba wyciąć 2,5 ha lasu o pomnikowej wręcz biologicznej i genetycznej wartości. Czarna sosna ta wyjątkowa rzadkość biologiczna Mazowsza. Tu właśnie, na terenie przyległym do skrzyżowania dróg E-7 i 721, znalazła znakomite warunki rozwoju, co potwierdzone jest ekspertyzami naukowców (tutejszy las stanowi – napisał w swojej ekspertyzie doc. dr hab. K. Zajączkowski z Zakładu Genetyki i Fizjologii Drzew Leśnych – „nie tylko zabytek historii polskiego leśnictwa, ale także unikalny relikt mazowieckiej sosny zwyczajnej”). Już sama wycinka znacznej ilości drzew poczyni ogromne spustoszenia w tym unikalnym mikrośrodowisku (co jednoznacznie stwierdziła Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Warszawie, pisząc w dniu 29 listopada 2004 r. iż „istnieje potrzeba zmiany lokalizacji przebiegu projektowanej drogi w Węźle Magdalenka, co ograniczy konieczność usuwania drzewostanu). A spaliny i smary spłukiwane z deszczem do przyległych gruntów dopełnią dzieła barbarzyńskiego zniszczenia. Nadleśnictwo w Chojnowie zestawiło listę gatunków chronionych występujących na terenie Uroczyska Magdalenka w Leśnictwie Sękocin. Listę te sporządzono na podstawie obserwacji prowadzonych przez pracowników administracji Nadleśnictwa oraz Biuro Urządzania Lasu, a została potwierdzona przez Leśnictwo Sękocin. Na liście tej znajduje się blisko 80 gatunków grzybów, porostów, roślin, owadów, mięczaków, płazów, gadów, ptaków i ssaków, z których znakomita większość znajduje się pod ścisłą ochroną gwarantowaną polskim prawem (pełna lista – B. Buchalczyk „Magdalenka – historia, przyroda, ludzie”). Nie trzeba być dalekowzrocznym specjalistą od ochrony środowiska, by przewidzieć los tego środowiska po kilku latach funkcjonowania Węzła Magdalenka. Jednakże straty te nie ogranicza się bynajmniej tylko do najbliższej okolicy. Lasy sękocińsko-magdaleńskie to naturalny korytarz napowietrzający zarówno okolice południa Warszawy, jak i samą stolicę. Degradacja tego cennego środowiska leśnego to tylko pierwszy etap i początek problemów na znacznie większą skalę... Pieniądze w błoto Jeśli projektanci Węzła Magdalenka nie liczą się z racjami ludzi (14 domów, w tym niedawno wzniesione, do wyburzenia) i wymogami ochrony przyrody, zwłaszcza wymogami Unii Europejskiej, której stanowiska zignorować nie sposób, to jego wybudowanie ze środków UE będzie po prostu bezsensownym zmarnowaniem pieniędzy. „Węzeł monstrum” projektowany był w innym czasie i dla innych celów, które dziś – w wyniku podjętych już decyzji – po prostu straciły racje bytu. Na początku tego stulecia miałem możność przysłuchiwania się interesującej debacie, którą poseł Piechociński, ówczesny przewodniczący Komisji Infrastruktury, zorganizował w Sejmie dla dokonania przeglądu wyzwań i problemów komunikacyjnych województwa mazowieckiego. W trakcie tego spotkania zapytałem obecnego tam dyrektora W. Dąbrowskiego o losy projektowanej trasy N-S (Puławska-bis), która miała zdecydowanie usprawnić komunikację na południu Warszawy. „Nie będzie N-S – usłyszałem w odpowiedzi – rezygnujemy z tej inwestycji, ponieważ poszerzamy i modernizujemy trasę E-7 na całym odcinku z Radomia do Warszawy i to tędy odbywać się będzie zasadniczy ruch do i z Warszawy w kierunku południowym”. Mniej więcej w tym samym czasie rozmawiałem również z dyrektorem i pełnomocnikiem Zarządu Euro Power Centrum, tj. właścicielem Centrum Handlowego Maximus, leżącym przy skrzyżowaniu drogi 721 z trasą katowicką, panem Nazizmem Albayarakiem. Dyrektor przedstawił mi nie tylko plany rozbudowy pawilonów handlowych, ale także dalsze zamierzenia rozwoju tego dużego kompleksu, którego integralną częścią ma być przedłużenie na zachód drogi 721, tak, by połączyć ją z autostradą A2 (Berlin – Poznań – Łódź – Warszawa). Temu celowi służą też plany poszerzenia odcinka drogi leśnej, dziś dwujezdniowej, między Maximusem a skrzyżowaniem z E-7 w Sękocinie Lesie, do drogi czteropasmowej. Istnienie nie tylko takich planów, ale już odpowiednich środków na ich realizację potwierdził artykuł w „Gazecie Wyborczej” z 30 stycznia 2008 r., w którym czytamy o przeznaczeniu 247 mln zł na „przedłużenie drogi 721 biegnącej z Konstancina i Piaseczna przez Magdalenkę do trasy Kraków i Katowice. Od centrum Handlowego Maximus droga zostanie przedłużona do przyszłej autostrady A2 z Łodzi do Warszawy i dalej do Błonia”. Ofiara z mieszkańców W świetle powyższych faktów staje się oczywiste, że „węzeł monstrum” planowany był nie z myślą o rozwiązaniu i ułatwienia komunikacji lokalnej, ale komunikacji krajowej i międzynarodowej w obu kierunkach, północ – południe: Kraków – Warszawa, oraz wschód – zachód: Berlin – Moskwa (po przerzuceniu mostu przez Wisłę w okolicach Konstancina). To na tym ołtarzu trzeba było złożyć ofiary kilkuset rodzin społeczności lokalnej i zagładę unikalnego środowiska przyrodniczego lasów sękocińsko-magdaleńskich. Tę ofiarę planowano blisko 10 lat temu, jednak dziś nie ma już takiej potrzeby. Po pierwsze dlatego, iż rusza budowa południowej obwodnicy Warszawy, która ruch tranzytowy z autostrady A2 skieruje w kierunku lotniska Okęcie, ul Puławskiej i – tunelem ursynowskim – dalej na wschód. Po drugie zapadła już decyzja o budowie trasy N-S, która w zasadniczy sposób zmieni rozkład natężenia ruchu kołowego na południu Warszawy. Według słów tego samego dyrektora Dąbrowskiego po wybudowaniu trasy N-S przejmie ona 70 proc. ruchu do i z Warszawy, co oznacza, że dzisiejsza E-7 obsługiwać będzie tylko pozostałe 30 proc. W konsekwencji racje bytu traci budowa kosztownego „węzła monstrum”, ponieważ dla obsługi komunikacji lokalnej i ruchu w aglomeracji podwarszawskiej o znacznie mniejszym natężeniu wystarczy niedroga modernizacja istniejącego skrzyżowania z pasami dla lewo- i prawoskrętu oraz prawidłowo ustawiona sygnalizacja świetlna. Natomiast ciężki ruch towarowy nie ma żadnej racji bytu na wąskiej drodze osiedlowej, tj. na ul. Słonecznej, budowanej przecież jeszcze przez naszych ojców i dziadów, założycieli przedwojennej Magdalenki, i winien być w całości przeniesiony na drogę 721-bis, przeprowadzoną pustymi dziś polami i omijającą od północy lasy magdaleńskie i Lesznowolę, łącząc trasę N-S z drogą E-7, zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego gminy Lesznowola uchwalonym przed 10 laty i aktualnym zaangażowaniem się Marszałka Województwa Mazowieckiego w prace projektowe dotyczące tej obwodnicy. Ryszard Bobrowski |













